Aelin Hirshall
Zginęła tragicznie w wieku dziewiętnastu lat, od kilku lat coś pomiędzy żywiołakiem a duchem Pisze opowiadania do niszowych czasopism science fiction
Była dziewczyna Numidisa (co nie przeszkadza jej pod nieobecność jego matki mieszkać w jego domu)
- Wiesz, co to znaczy, kiedy człowiek ma oczy w różnych barwach?
- Że to wada genetyczna?
- Ale co to oznacza. Masz dwie dusze, z których jedna pozostanie, druga odejdzie.
Jako dziecko miała nadzieję, że okaże się czarownicą. Chciała czymkolwiek się wyróżnić, wyjść z cienia dwóch starszych sióstr. Niestety nic nie wskazywało na to, że w ich rodzinie kiedykolwiek pojwiły się jakieś szczególne zdolności. Jedyne czym mogła się pochwalić to szkice i pisanie wierszy, potem, jako nastolatka zaczęła sprzedawać opowiadania do niszowych czasopism science-fiction. Czasem uparta i nie do końca pewna, czego chce. Ma skłonności do popadania w zadumę i melancholię. Pisarska wena w jej przypadku silnie zależy od nastroju i jest proporcjonalna do odczuwanego przygnębienia. Ma upodobanie do rzeczy dziwnych, nietypowych, rzadkich, zachwyt budzi w niej abstrakcyjna i psychodeliczna sztuka i muzyka. Od początku znajomości z Numidisem, zazdrościła mu niezwykłej intuicji, zarzucała mu niewystarczające korzystanie z atutów, które, jak jej się wydawało, wykorzystałaby znacznie lepiej. Ich relacja od samego początku była ciągiem kłótni i powrotów, wybuchów gwałtownych uczuć i obietnic, że już więcej się nie spotkają. W trakcie jednej z awantur wybiegła z jego domu wprost w burzę, gdzie zginęła na miejscu rażona piorunem. Jednak jej anioł lub diabeł stróż zadecydował, że na tym jej historia się nie skończy. Duch pobrał energię błyskawicy, stając się czymś pomiędzy żywiołakiem a widmem. Jej naturalną postacią jest teraz piorun kulisty, chociaż Aelin potrafi stworzyć iluzję materialnego ciała. Zamiast ludzkich zmysłów ma kilkadziesiąt innych, co daje jej możliwość odczuwania niemal pojedynczych atomów i kwantów energii w promieniu kilkudziesięciu metrów. Dla podtrzymania istnienia w tym stanie co jakiś czas musi pobierać energię. Dla ułatwienia stworzyła sobie zegar, pokazujący pozostały jej czas życia jeśli się nie „pożywi” oraz niektóre parametry utraty energii. Psychodeliczny absurd tej sytuacji budzi w niej pewnego rodzaju ponurą satysfakcję.

[Dialog z filmu
Livid, moje przybliżone tłumaczenie. Cytat w tytule
October and April.]